Pafos znajduje się na zachodnim wybrzeżu Cypru, znajduje się na liście światowego dziedzictwa Unesco, był europejską stolicą kultury w 2017 roku. To chyba wystarczające powody, aby zainteresować się tym kierunkiem.

Miasto to znamy, zapewne z listy destynacji irlandzkiego przewoźnika RyanAir. Natomiast o Cyprze słyszeli na pewno miłośnicy mitologii, jak również fani piłki nożnej, ze względu na ich czasami bardzo groźne drużyny piłkarskie, które potrafią odesłać nasze drużyny z kwitkiem podczas eliminacji do Ligi Mistrzów.

Pafos znajduje się na zachodnim wybrzeżu Cypru, znajduje się na liście światowego dziedzictwa Unesco, był europejską stolicą kultury w 2017 roku. To chyba wystarczające powody, aby zainteresować się tym kierunkiem. 

Pafos przywitał nas ogromną falą upału, gdy tylko wysiedliśmy z samolotu. Terminal lotniczy jest dość skromny jednak nie dajmy się zwieść, ponieważ kilkanaście metrów po przekroczeniu jego progów spotkamy się z technologią, która robi nam zdjęcie, aby następnie mogła porównać nasze świeże zdjęcie niczym jak ciepłe bułeczki ze zdjęciem z naszego dowodu lub paszportu. W moim przypadku zapaliła się zielona lampka, ale gdy zapali się czerwona lampka, to prawdopodobnie naprędce otoczą nas żołnierze z bronią, którzy są widoczni na lotnisku. 

Wychodząc z lotniska pamiętajmy, że na Cyprze obowiązuje ruch lewostronny, tak samo jak w Wielkiej Brytanii czy w Japonii. 

Z lotniska do Pafos jeżdżą autobusy komunikacji miejskiej. Nowe, zadbane, z świetną klimatyzacją Mercedesy Citaro. Jedziemy nimi do samego centrum Pafos na dworzec komunikacji miejskiej, aby przesiąść się na kolejny autobus miejski, który zawiezie nas do hotelu. Nasze lokum wybraliśmy blisko ulicy, na której znajdują się grobowce królewskie. To wzdłuż tej ulicy znajdziemy większość hoteli, restauracji oraz plaż w Pafos. 

Tradycyjnie po zameldowaniu, trochę nam to zajęło, zostawiliśmy walizki w pokoju i wyszliśmy na rekonesans najbliższej okolicy mijając po drodze niezliczone ilości kotów. Tak Cypr jest królestwem kotów. Pięknych dużych, czasami bardzo dostojnych kotów.  

Pierwszego dnia postanowiliśmy zwiedzić największy kościół cypryjski, podejść do malutkiego kościoła chrześcijańskiego. Idąc do niego mijaliśmy malutkie kameralne uliczki. Na koniec zostawiliśmy sobie kościół Agia Kyriaki Chrysopolitissa wokół którego znajdują się ruiny kościołów i świątyń znajdujących się de-facto w jednym miejscu. Miejsce to jest znane również jako Panagia Chrysopolitissa – taką nazwę nosiła wczesnochrześcijańska bazylika w tym miejscu, która w VII wieku została opuszczona ze względu na arabskie najazdy, a kilkadziesiąt lat później uległa zawaleniu z powodu trzęsienia ziemi. Ruiny zwiedzamy chodząc po drewnianych pomostach znajdującymi się nad nimi. Wejście jest bezpłatne 😉. 

Następnie udaliśmy się do portu, aby podziwiać zachód słońca i zjeść kolację. Pierwszy i ostatni raz w centrum Pafos. Pozostałe kolacje jedliśmy już w restauracjach znajdujących się blisko naszego hotelu. W jednej z nich – Carlina – zakochaliśmy się i szczerze polecamy ją każdemu. Jeżeli lubicie odkrywać dania lokalnych kuchni zjedzcie w niej cypryjskie dania. Szczególnie takie jak: Kleftiko, Moussakas, Stifado. Drugą restauracją, którą sobie upatrzyliśmy była bałkańska restauracja Balkanika, z rewelacyjnym jedzeniem oraz cenami. Raz skusiliśmy się na polecane przez większość restauracji MEZE w którym mieliśmy do zjedzenia między innymi krewetki, kalmary, ośmiornicę miejscowe ryby i wiele wie innych rzeczy.  

Meze danie składające się z 21 składników. Dostępne w dwóch wersjach: z owoców morza lub mięsnej.  

Śniadania na Cyprze. W restauracjach najczęściej można zamówić English breakfast lub Cyprus breakfast. Są bardzo podobne do siebie, ale to pierwsze ma fasolkę a drugie przepyszny lokalny ser haloumi. Do śniadania możemy zamówić sobie coś ciepłego do wypicia herbatę lub kawę, lub zimną wodę lub sok. 

Jak wspomniałem w Pafos znajdują się zabytki wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO. Zwiedzenie ich zaplanowaliśmy sobie na kolejne dni. Blisko naszego noclegu znajdowały się groby królewskie, tak naprawdę królewskie są tylko z nazwy, ponieważ byli w nich chowani bogaci mieszkańcy Paphos. Groby pochodzą z początku naszej ery. Można chodzić po większości terenów, na których się znajdują, do niektórych możemy nawet wejść. Będąc tam zobaczysz również rozległe widoki na morze, a wzdłuż muru oddzielającego ulicę od grobów rosną przepiękne opuncje.  

Bilet do grobowców królewskich można kupić w kasie znajdującej się tuż przy wejściu do grobowców. Blisko wejścia znajduje się również przystanek autobusowy. 

Drugim rozległym terenem nad morzem, które pełni funkcję muzeum jest Park archeologiczny w Pafos. Znajdziesz na jego terenie kolumny, fragmenty mozaik pod gołym niebem oraz ogromne mozaiki pod zadaszeniem, które przedstawiają historię Dionizosa i Apolla, jak również Achillesa czy Herkulesa z greckich mitologii. Na terenie parku archeologicznego znajdziemy również świątynię Dionizosa oraz latarnię morską.  

Bilet do parku archeologicznego można kupić w kasie znajdującej się tuż przy wejściu do muzeum.

Po zwiedzeniu parku archeologicznego udaliśmy się w kierunku zamku, który został zbudowany w czasach Cesarstwa Bizantyjskiego, który był wielokrotnie przebudowywany ostatni raz przez Brytyjczyków. Przez większość wieków pełnił rolę fortecy obronnej, ale również więzienia czy magazynu soli. Idąc do zamku przechodzimy przez port – Paphos Harbour, w którym cumują łodzie motorowe, rybackie oraz małe statki wycieczkowe. Mijajmy również gigantycznej wielkości fikusa oraz możemy spotkać pelikana, który jest prawdopodobnie atrakcją 🙁 jednej z restauracji znajdujących się przy promenadzie. Zamek jest mały, ale wrażenie na nas robią rozbijające się o jego mury fale. Niedaleko zamku na kamienistej plaży znajdziemy figurkę opalającej się kobiety na kamieniu, w pierwszej chwili przychodzi nam na myśl mała duńska syrenka. Przypuszczenia nasze są trafne ponieważ obie figurki są zrobione z tego same materiału oraz są podobnej wielkości, tylko przy tej jest znacznie mniej turystów.  

Być może mało jest miejsc do zwiedzenia w samym Pafos, ale jeżeli tylko chcecie. Możecie wybrać się trochę dalej tak jak my. Blisko Pafos znajduje się plaża Coral Bay, wokół której powstał cały kompleks hoteli, restauracji, sklepów dla turystów. Wieczorem ulica, na której znajdują się restauracje mieni się setkami kolorów od pylonów, kasetonów oraz innych świetlnych szyldów oraz reklam. Jednak Coral Bay nie był końcem naszej podróży. Wybraliśmy się jeszcze dalej, ponieważ chcieliśmy zwiedzić Sea Caves zatokę żółwi w której znajdują się liczne jaskinie wzdłuż wybrzeża oraz wrak statku Edro III, który osiadł wiele lat temu na płyciźnie.  

Dojedziemy tam autobusem linii 616 z Coral Bay. Rozkład jazdy można sprawdzić tu. Bilet kupimy w autobusie. Gdy będziemy wsiadać do autobusu powiedzmy kierowcy, gdzie chcemy wysiąść, ponieważ możemy być jedynymi pasażerami autobusu. Należy wysiąść na przystanku Agios Georgios Pegeias Avenue. 

Gdy wysiedliśmy z autobusu skierowaliśmy się w kierunku zatoki ulicą o nazwie Sea Caves Avenue. Po drodze mijaliśmy plantację bananowców. Gdy ją miniecie zobaczycie już, że jesteście blisko skał. Nie mieliśmy jednak szczęście, ponieważ wszystkie jaskinie były wtedy zalane gdy byliśmy, więc udaliśmy się wzdłuż wybrzeża w kierunku wraku statku. Podziwiając po drodze kaktusy które rosną na kamieniach lub spalonej słońcem ziemi. Wrak statku dostrzeżemy z daleka, więc będzie nam się trochę dłużyc zanim dojdziemy do niego. Na powrót wybraliśmy inną drogę niż tą którą przyszliśmy. Wracając czasami się zastanawialiśmy, czy nie błądzimy i nie chodzimy w kółko, ale były to tylko nasze złudzenia i doszliśmy w końcu do drogi Agiou Georgiou, na której wysiadaliśmy z autobusu. Podczas powrotu mieliśmy czas na podziwianie widoków i robienie zdjęć. 

Przystanek autobusowy znajduje się blisko restauracji Anesi.  

Spacer od przystanku autobusowego do zatoki następnie wraku i z powrotem na przystanek zajął nam około 3 trzech godzin. I gdy doszliśmy na przystanek – “blisko restauracji” czekaliśmy na autobus około 20 minut, który zawiózł nas z powrotem na Coral Bay, abyśmy mogli się przesiąść w autobus linii 615 do centrum Pafos.  

Przystanki autobusowe są czasami umowne i autobus zatrzymuje się przy rozwidleniu drogi, albo restauracji. Gdy wysiadaliśmy przy zatoce żółwi kierowca powiedział nam, kiedy będzie wracać oraz w którym miejscu się zatrzyma w przeciwnym kierunku. 

Będąc w Pafos nie zwiedziliśmy kilku miejsc, do których najłatwiej jest dojechać właśnie z tego miasta:

  • Wąwóz Avakas (Avakas Gorge)
  • Klasztor św. Neofita
  • Skały Afrodyty (Petra tou Romiou) – Rock of Afhrodite
  • Półwysep Akamas

Nasz pobyt w Pafos dobiega prawie końca. Kolejnego dnia wybraliśmy się do Larnaki. Do Larnaki dojechaliśmy komunikacją międzymiastową.  

Rozkład jazdy oraz ceny biletów można sprawdzić na tej stronie. 

Kierowcy autobusów mają w miarę luźne podejście do rozkładów jazdy, raczej nie odjadą przed czasem, ale 5 lub 10 minut po czasie czasami się zdarza. Z ogromnych plusów komunikacji międzymiastowej to nowy park autobusowy. Spotkamy w nim autobusy produkcji brytyjskiej, indyjskiej, chińskiej oraz szwedzkie Scanie, ale w mniejszości. Niezależnie jednak od tego, każdy autobus, którym jechaliśmy, miał sprawną klimatyzację, działające fotele (regulacja oparcia, podnóżki) oraz był czysty.  

Wracając jeszcze do Pafos, komunikacja miejska w tym mieście, regionie trzyma się rozkładów jazdy zarówno pod względem czasów odjazdów oraz trasy. W przeciwieństwie do Larnaki, ale o tym innym razem.