Dobre Tripy - Riwiera Turecka

Riwiera turecka to popularny, malowniczy region w południowej Turcji, rozciągającym się wzdłuż wybrzeża morza Śródziemnomorskiego. Jest jednym z najpopularniejszych kierunków wycieczek all inclusive. Pierwszy raz skusiłem się na all-inclusive w Turcji podczas pandemii Covid-19, a drugi raz z 7 miesięcznym dzieckiem. Znając mnie, nie wytrzymałem długo w hotelu i wyszedłem zwiedzać.

Region ten bywa nazywany także Turkusowym Wybrzeżem ze względu na charakterystyczny, intensywnie niebiesko-zielony kolor wody.

Na pierwszy wyjazd do Turcji wybraliśmy Side, tak przynajmniej mówiła Pani w biurze podroży. Tak naprawdę nasz hotel był w miejscowości Sorgun, który leży przy Side. I szczerze, wcale nie żałuję, że hotel mieliśmy w Sorgun. W tej miejscowości hotele mają znacznie większe obszary terenów zielonych oraz bezpośrednie dojścia na plażę. Z Sorgun można dojechać do Side tzw. dolmuszami, po naszemu to busy. Dolmusze mają różny standard jedne są klimatyzowane, niskopodłogowe inne natomiast wysokopodłogowe bez klimatyzacji, za to często z otwartymi przednimi drzwiami. Jedni kierowcy przestrzegają przepisów drogowych, a inni mają je gdzieś głęboko i podczas jazdy rozmawiają przez telefon komórkowy, nie używają kierunkowskazów, kawałek drogi przejadą pod prąd itd. Na szczęście, za każdym razem, gdy jechaliśmy dolmuszem, nie doznaliśmy żadnej ekstremalnej przygody.

Na powtórkę Turcji wybraliśmy Kemer. Wybór ten nie był już tak udany jak Side/Sorgun. Chociaż opinia moja przeważa raczej ze względu na ogromna liczbę rosyjskich turystów w Kemer oraz że obsługa hotelu mówiła do nas po rosyjsku, którego nie znam. Sprzedawcy w sklepach czy na targu mówią po turecku (co jest oczywistą oczywistością) lub po rosyjsku. Tak samo miałem w hotelu, co było znacznym problemem, gdy dostaliśmy nie ten pokój co mieliśmy dostać, gdy suszarka w pokoju była zepsuta lub gdy sufit w łazience zaczął przeciekać. Sytuację rozwiązywaliśmy z pomocą rezydenta, który służył za tłumacza polskiego na turecki z tureckiego na rosyjski z rosyjskiego na polski. Personal hotelu nie odpowiadał po turecku tylko po rosyjsku. Natomiast miejscowość Kemer nie jest już tak urocza i piękna jak nasza wcześniejsza destynacja.  

W żadnym przypadku nie siedzieliśmy bite 10 dni w hotelu. Tylko gdy mieliśmy możliwość opuszczaliśmy hotel. I w ten sposób na własną rękę zwiedziliśmy trochę Riwiery Tureckiej.  

Sorgun 

Samo Sorgun jest prawdopodobnie miejscowością, w której znajdują się tylko hotele, ujście rzeki Manavgat (niedaleko znajduje się także miasto o tej samej nazwie), wydmy, tereny zielone urządzone jak i nie urządzone, ku mojemu zaskoczeniu także ścieżki rowerowe oraz plaża. Plażą można dojść do Side. Zostańmy jednak jeszcze na chwile w Sorgun. Chodząc po tej miejscowości ścieżkami, które znajdują się wzdłuż rzeki (niegłówną ulicą) oraz duktami w lesie można spotkać oprócz kotów także jaszczurki oraz żółwie, bardzo dużo żółwi.  

Jeżeli lubicie chodzić polecam abyście się przeszli wzdłuż rzeki Manavgat aż do jej ujścia. Wracając do swojego hotelu możecie udać się promenadą nadmorską, a następnie lasem, w którym co chwila słychać szmery gałęzi, krzewów, które są wywoływane chodzącymi żółwiami lub czystą, szeroką piaszczystą plażą, na której można dostrzec także żółwie, a po wietrznych dniach dary morza.

« z 7 »

« z 5 »
Z Sorgun do Side dojedziemy dolmuszem nr 11, a do Manavgat nr 2. Natomiast do Sorgun wrócimy dolmuszem nr 10. Bilety kupuje się u kierowcy. Można zapłacić w lirach tureckich albo w euro. W większości przypadków należy mieć odliczoną kwotę. Za jeden przejazd płaciłem 1 euro. Jednakże ze względu na panującą inflację w Turcji koszt biletu dziś może być większy. 

Side – diament Riwiery Tureckiej

Jeżeli spodziewacie się drugiego Forum Romanum to będziecie rozczarowani. Są ruiny, nawet sporo, ale na znacznie większym obszarze i większość z nich jest w znacznie gorszym stanie. Widoki na góry oraz morze wynagradzają setki metrów, które się przejdzie w słońcu. Oczywiście mamy przepięknie utrzymany amfiteatr znany jako Teatr Rzymski, do którego można wejść. Zwiedzić część, bardzo małą część jego korytarzy, wejść na siedzenia, zejść na scenę, fotografować do woli.

Bilet można kupić w kasie przy wejściu. Można zapłacić w lirach, euro lub kartą płatniczą. Pozostałe atrakcje starożytnego miasta, są bezpłatne. I wejście do nich znajduje się w innym miejscu. 

Antyczne miasto 

Stanowiło pierwszą atrakcję jaką zwiedzaliśmy po przejściu około 500 metrów z dworca dolmuszy. Bez wątpienia spore wrażenie robi stara droga prowadzącą do miasta, po którym można chodzić, jak się chce. Na terenie całego antycznego miasta nie spotkaliśmy żadnego ochroniarza czy strażnika. Do dnia dzisiejszego przetrwały, zachowały się ruiny Bramy miejskiej, Agory, świątyni Tyche, szpitala oraz fontanny – Nimfeum. Zwiedzając antyczne miasto można zejść prawie na plażę oraz dojść do nadbrzeży współczesnego zabytkowego Side, które rozpoczyna się zaraz po odtwarzanych ruin po pozostałościach trzech świątyń Apollina, Ateny i Mena. 

« z 9 »
Wejście na teren starożytnego miasta jest darmowe. Teren nie jest ogrodzony, nie jest w żaden sposób chroniony. 

Świątynia Apolla 

Symbol, ikona miejscowości Side. Tak naprawdę to kilka odrestaurowanych i postawionych od nowa kolumn z okresu korynckiego. Tworzą one przepiękny widok podczas zachodu słońca na tle morza. Wokół świątyni znajduje się kilka innych zabytków, które w ostatnich latach próbuje się odrestaurować przez niezliczoną liczbę archeologów oraz budowlańców.

 

Zabytkowa część Side 

Stanowi mały fragment całego miasta, które jest zdominowane przez ogromną ilość hoteli. Jedne zachwycają pięknem, drugie swoją pastiszem, inne swoją wielkością czy przepychem. Wracając do zabytkowej części Side. Koniecznie musicie pójść do portu. Najłatwiej dojdziecie do niego od świątyni Apolla. Wychodząc z portu traficie oczywiście na pomnik Ataturka. Będąc w Turcji nie ma możliwości, aby nie zobaczyć pomnika, nie iść ulica, czy nie być na placu czy skwerze Ataturka.

Rządzący Turcja mają większego hopla w dawaniu imienia Ataturka niż my nadawaniu wszystkiego nazwą Jana Pawła II. 

Następnie, gdy miniemy skwer z pomnika wejdziemy w kilkanaście odnowionych, odrestaurowanych uliczek z dawnymi tureckimi kamienicami. Największe wrażenie robi jedna z uliczek, która ma szklane płyty chodnikowe, przez które widać historyczne mury, fundamenty starych zabudowań. 

Teatr Rzymski 

Był ostatnim punktem, który zwiedzaliśmy oraz pierwszym w którym musieliśmy zakupić bilet wejścia. Spokojnie, nie ma żadnych kolejek. Bilet możemy opłacić za pomocą karty płatniczej. Notabene karta płatnicza jest dość częstym środkiem płatności w Turcji. Wyjątkiem oczywiście są targi. Zwiedzając amfiteatr możemy zwiedzić część wewnętrznych korytarzy budowli. W przeciwieństwie do trybun, po których możemy się poruszać w całości bez żadnych ograniczeń. Chodząc po trybunach bądźmy ostrożni, nie ma barierek, a kamienie w niektórych miejscach. 

Nazwa Side pochodzi z języka pierwszych osadników. I w ich języku oznaczało owoc granat. Bilety do większości państwowych muzeów tureckich można kupić na tej stronie – https://muze.gov.tr/ , a tu jest odnośnik do Side Theatre

Manavgat 

Stolica dystryktu, zresztą o tej samej nazwie co miasto. Lecąc do Side, lądujemy w prowincji Antalya, a jedziemy do dystryktu Manavgat. Miejscowość ta nie jest zbyt często wybierana jako destynacja naszych wakacyjnych podroży. Jednak będąc w tym rejonie Turcji warto jest zwiedzić to miasto. Liczy przeszło 70 tysięcy, ale zwiedzimy je w 3/4 godziny.

  

Jak dojechać i co zwiedzać w Manavgat 

Do stolicy dystryktu z każdej miejscowości w nim jeździ na pewno jakiś dalmusz. My jechaliśmy z Sorgun. Wysiedliśmy przy targu. Będąc w Turcji, jeżeli macie tylko taka możliwość, musicie się udać na targ. Zanim pojedziecie na niego, sprawdźcie w które dni jest targ. Na targu można kupić świeże przyprawy z wielkich worków. Świeże owoce i warzywa. Ubrania miejscowych marek, ale też te z dużymi logami międzynarodowych marek, które jednak nie opuściły ich fabryk. Na targu kupimy także tureckie słodycze oraz pamiątki możemy zakupić. Co najważniejsze, możemy się targować, a nawet wypada się targować. Można płacić w lirach, dolarach, euro, czasami także w złotówkach. Po zakupach na targu rozpoczęliśmy zwiedzanie.

« z 5 »
Bazar jest otwarty w poniedziałki oraz czwartki. 

Meczet Kulliye 

Naszym pierwszym celem był meczet. Spokojnie można iść pieszo z targu do meczetu. Dzięki temu zobaczycie, jak wygląda typowe tureckie miasto, które nie żyje z turystów. Idąc spacerem z targu, który znajduje się w centrum miasta do meczetu, który znajduje się w mieszkalnej części miasta. Zobaczycie różnice w starej zabudowie a nowej zabudowy tureckiej. Zwróćcie uwagę, jak duże są nowe bloki, jak duże są w nich mieszkania. Gdy będziecie przechodzić przez ulice. Uważajcie! W Turcji pierwszeństwo ma samochód, nie pieszy. Zielone światło jest tylko sugestią.  

Patrząc na meczet jest trudno uwierzyć, że jest to nowa budowla, która powstała w 2004 roku. Meczet robi wrażenie. Posiada 4 minarety. W Turcji liczba minaretów, oznacza, mówi o bogactwie miejscowości, w której jest. Będąc tuz przy nim, wejdźcie do środka. Meczet jest otwarty. Zwróćcie uwagę, że z boku meczetu znajduje się duży sklep spożywczy, a z jego tylu ogromny parking, na którym zatrzymują się autobusy turystyczne. 

Wchodząc do meczetu, należy pamiętać, że przed wejście należy ściągnąć obuwie. Są specjalne półki na obuwie. Należy mieć przykryte ramiona oraz nogi. Chociaż na mężczyzn w krótkich spodenkach jest przymykane oko. Natomiast kobiety, jeszcze powinny mieć zasłonięte włosy.

Rzeka Manavgat 

Kolejna atrakcja miasta Manavgat jest rzeka oczywiście o nazwie Manavgat. To ta sama rzeka, która wpływa do morza w miejscowości Sorgun. Do rzeki udaliśmy się z meczetu. Idąc wzdłuż rzeki dojdzie się z powrotem do centrum. Po rzece pływa wiele turystycznych statków. Przemierzając miasto wzdłuż rzeki, mamy okazje przyjrzeć się, zobaczyć, jak wygląda życie w tureckim mieście, które nie jest znane z turystyki. Bez wątpienia warto. Idąc wzdłuż rzeki mamy możliwość podejrzenia zwykłego życia tureckiego, a zmierzaliśmy w kierunku przystanku autobusowego. Z którego mieliśmy udać się do największej atrakcji tej miejscowości, czyli wodospadów. 

Manavgat zwiedzaliśmy w okresie ramadanu. Jednak to nie przeszkadzało, aby móc kupić do zjedzenia Kepaba. Jednakże, z szacunku do zasad panujących w Turcji. Zjedliśmy go w miejscu, gdzie kupiliśmy go, a nie idąc przez miasto i wpieniając głodne osoby. 

Wodospady Manavgat – Salalesi. 

Są ponoć największą atrakcją tej miejscowości. Znajdują się kilka kilometrów za miastem. Oczywiście można dojechać do nich dalmuszem. Jeżeli chcecie zobaczyć ogromne wodospady to ich nie zobaczycie. Są to natomiast kaskady wodne, które są otoczone piękną roślinnością. Wejście na ten teren jest płatny. Zaraz po wejście znajdują się restauracje, kawiarnie i inne atrakcje. Salalesi było ostatnim miejscem w Manavgat.

Duży wodospad znajduje się w Antalyi. I nosi nazwę arbuzowego wodospadu. Nazwę zaczerpnął z legendy. Która głosi, że pewnego dnia starcowi, który jechał na targ z arbuzami, złamało się koło i wypadły mu arbuzy do tego wodospadu. Omyte przez wodę arbuzy, tak się błyszczały, że na targu wszyscy chcieli kupować tylko arbuzy starca.  

Kemer – miasto hoteli nad morzem

Miasto hoteli, miasto dla turystów. Idąc wzdłuż głównej ulicy – jakby inaczej nosi nazwę Atatürk Bulvarı mija się hotel za hotelem, następnie sklep za sklepem dla turystów. Większość produktów sprzedawanych w tych sklepach można kupić w dużych sklepach spożywczych, które znajdują się niedaleko meczetu. Tak, życie mieszkańców Kemeru toczy się przy meczecie. To tam są sklepy spożywcze oraz bazar. Niedaleko jest największy przystanek autobusowy, plac miejski na którym znajduje się pomnik Ataturka, a także przepiękna wieża zegarowa oraz centrum kultury.

« z 4 »

Jednakże gdy nie skręcimy z głównej ulicy w kierunku meczetu, tylko w drugą stronę to dojdziemy do malutkiego parku położonego nad wodą w którym spotkaliśmy żółwie. Tuż przed tym parkiem znajduje się stojący do góry nogami dom. Natomiast wizytówkowa ulica tej nadmorskiej miejscowości znajduje się kawałek dalej po tej samej stronie głównej drogi i prowadzi do kolejnego parku, z którego można dojść na wybrzeże i portu jachtowego. Będąc już w marinie koniecznie udajcie się na cypel – na pewno zauważycie go

Jeżeli przyjechaliście do Turcji z zamieram kupienia ubrań to w wybrane dni tygodnia na końcu tejże reprezentacyjnej ulicy możemy dostrzec uliczny targ ubraniowy który ciągnie się wzdłuż ulicy, którą widzimy ze skrzyżowania.

Kemer zachwyca nas na pewno majestatycznymi górami Taurusu. Niestety w okresie wiosennym potrafią zmienić słoneczną pogodę w chłodny pochmurny dzień w zaledwie w kilka minut. Wspomniałem o nadbrzeżu. Spora część tego nadbrzeża stanowi plaże dla hoteli. Dla tych hoteli, które znajdują się wzdłuż głównej ulicy w tej miejscowości. W większości przypadków mamy do czynienia z kamienistymi plażami, ale znajdziemy także fragmenty piaskowych plaż.

Jeżeli znudzi nam się ta turystyczna miejscowość to bardzo łatwo dojedziemy z niej do starożytnego miasta Phaselis lub na Olimp. Będąc w hotelu możemy wykupić w nim fakultatywną wycieczkę do tego miasta lub pójść po prostu na przystanek autobusowy i wsiąść w autobus, sprawdzając wcześniej rozkład jazdy na Google-Maps. 

Phaselis 

Małe starożytne miasto, w porównaniu do Side, a dokładnie ruiny portowego miasta z piaszczystą plażą, na której można usiąść albo opalać się. Wśród pozostałości budynków znajdziemy rzymskie łaźnie, teatry, a nawet akwedukty. Zabudowa ta pochodzi z okresu rzymskiego oraz bizantyjskiego. Aby dostać się do tego miejsca, można skorzystać z miejscowej komunikacji miejskiej. Przystanek autobusu znajduje się około 1,5 km od destynacji. Można także dojechać samochodem. Parking znajduje się tuż przy wejściu do zwartych starożytnych zabudowań. Obok parkingu znajduje się także kawiarnia oraz kiosk, w którym można kupić coś do picia, lody albo pamiątki. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu było można zapłacić karta. 

Słowo Phaselis oznacza w starożytnej grece „miejsce chronione przez bogów”. 

Olympos / Tahtali Mountain 

Ostatnim miejscem, do którego dotarliśmy była górska kolejka linowa na górę Olympos czyli po turecku na Tahtali. Na podróż z morza do nieba wybraliśmy się kupując zorganizowana wycieczkę w hotelu, która zapewniała przejazd podstawionym autobusem oraz bilety na wjazd i zjazd kolejką. Hasłem reklamowym tej kolejki górskiej jest hasło SeaToSky (od morza do nieba). Na Olympos możemy dostać się pieszo, wejście na szczyt zajmuje około 6-8 godzin jak podają przewodniki lub wjechać kolejką. Jak wiecie wybraliśmy tą druga opcje, ponieważ byliśmy z 7 miesięcznym dzieckiem. Podróż kolejka trwa około 10 minut i pokonuje wzniesienie 1600 metrów nad poziomem morza. Stacja dolna kolejki znajduje się na wysokości 726 metrów. W Kemer byliśmy w kwietniu. Wówczas temperatury oscylują w granicach 20-25 stopni. Natomiast na szczycie Tahtali było – 2 stopnie i leżał śnieg. Tak byliśmy przygotowani na taka pogodę i mieliśmy ze sobą kurtki oraz cieple ubranie dla dziecka.

Ze szczytu przy bardzo dobrych warunkach pogodowych widać nawet Antalye. Jednak pamiętajmy ze to są już wysokie góry i pogoda jest zmienna i może panować całkiem inna niż na dole nad morzem. Pomimo, że w Kemer było 25 stopni jak i przy dolnej stacji to na górze było zimno i bardzo mglisto.  

Niezależnie od warunków pogodowych polecam wam wycieczka ta kolejka górska. Jest jedną z najdłuższych kolejek linowych na świecie, a jej długość to ponad 4359m. 

Jeżeli macie dylemat co wybrać Side czy Kemer zdecydowanie wybierzcie Side. 

Jeżeli chcecie skorzystać z pomocy lokalne biura, które organizuje wycieczki w języku polskim – podaję link do MetinTour.

Do Turcji na pewno wrócimy, ale już nie na Riwierę Turecką tylko do Stambułu.