Stolica Szwecji

Ikea, Scania, Volvo towarzyszą nam od dzieciństwa, więc tak od dłuższego czasu chodziło nam po głowie, aby zobaczyć ojczyznę tych firm. I tak padło na Sztokholm. Do stolicy Szwecji polecieliśmy na początku marca. W Polsce wówczas jest już po śniegu, natomiast w tym skandynawskim kraju temperatury są jeszcze minusowe oraz leży trochę śniegu, a w niektórych miejscach nawet dość sporo śniegu, a ludzie rekreacyjnie jeżdżą jeszcze sobie na nartach. Tak w Sztokholmie również jeżdżą na nartach. Rekreacyjnie oczywiście.   

Lecąc do Sztokholmu możecie wybrać jedno z dwóch lotnisk. Arlandę leżąca tuż przy mieście oraz Skavsta znajdującą się około półtorej godziny jazdy od dworca głównego w Sztokholmie. Ceny zachęcają zdecydowanie, aby polecieć na Skavsta. Z niej udacie się do Sztokholmu lokalnym przewoźnikiem autobusowym FlyBusSarna.   

Bilet na autobus FlyBusSarna kupicie na ich stronie www. Strona jest dostępna w wielu językach w tym również w języku polskim. Zakupiony bilet otrzymacie na email lub możecie go pobrać po dokonaniu transakcji – płatność karta. Bilet jest ważny trzy miesiące od zakupu. Można go kupić w jedna stronę lub w dwie strony. Bilet wystarczy mieć zapisany w telefonie.   

Dworzec główny w Sztokholmie to kompleks, na którym zatrzymują się autobusy turystyczne, miejskie, pociągi oraz składy metra.   

Nocleg

Nocleg w Szwecji to nie Ibis ani żadna inna marka sieciowa znana w Polsce. To multum własnych marek oraz skandynawska sieć Scandic, którą zdecydowanie polecam. Posiada rewelacyjny stosunek jakość a cena.   

Jadąc autobusem ze Skavsty, znaleźliśmy się na dworcu głównym w Sztokholmie. Z którego metrem udaliśmy się do hotelu, w którym mieliśmy rezerwacje. Hotel zarezerwowałem przy pasażerskim porcie morskim. Do portu bezpośrednio z dworca dojeżdża metro. Od metra musieliśmy przejść mały kawałek przez park, wiadukt kolejowy, a następnie zabudowaną kładką, nad parkingami terminali morskich, która prowadziła prosto do budynków biurowych, które są połączone z hotelem i wchodzi się do recepcji, która znajduje się na trzecim piętrze budynku hotelowego. W sumie budynek ma 17 pięter, a na najwyższym piętrze jest zlokalizowana restauracja. Super widoki. Jak już jesteśmy przy jedzeniu, to śniadania w hotelu są podawane na trzecim piętrze, a okna restauracji śniadaniowej są skierowane na port. Jednym słowem mega wrażenia.  

Zakupy – jeżeli chcecie zakupić coś na wieczór do hotelu. To pamiętajcie, że alkohol mogą spożywać osoby, które ukończyły 20 lat. I jest sprzedawany w dedykowanych sklepach. W tygodniu do godziny 18, a w weekend do 15.

Co warto zwiedzić w Sztokholmie

Zwiedzanie Sztokholmu zaczęliśmy od podroży na wyspę Sodermalm, aby zwiedzić jeden z największych ewangelickich kościołów Sofia Kyrka. Niedaleko tego kościoła znajduje się kompleks starych małych drewnianych domów, które wyglądały przepięknie w zimowym otoczeniu. Chodząc między tymi domkami człowiek ma uczucie jakby się przeniósł w czasie. Pojechał gdzieś na koniec Szwecji, a nie był w stolicy tego państwa.  

Następnie udaliśmy się oczywiście w kierunku kolejnego kościoła, również ewangelickiego, w końcu jesteśmy w Szwecji, pod nazwą Katarina Kyrka wokół którego znajduje się bardzo stary cmentarz.   

Pamiętajmy, kościoły ewangelickie posiadają proste wnętrza, bez przepychu, bogactw jakie znamy z kościołów katolickich.   

Dalszą wędrówkę zaplanowaliśmy w kierunku Katarina Elevator platformy widokowej z której rozciąga się przepiękna panorama na Gamla Stan, czyli stare miasto. To z tego miejsca, pochodzi prawdopodobnie największą ilość zdjęć Sztokholmu. Drugim równie często fotografowanym miejsce w Sztokholmie są kolorowe kamienice znajdujące się na rynku głównym. 

Gamla Stan

Wędrówka ta jest na tyle mecząca, że uznaliśmy, że czas na obiad. Na obiad postanowiliśmy zjeść słynne szwedzkie klopsiki, które znamy w Polsce z Ikei. Udaliśmy się w okolice Gamla stan. Dojechaliśmy tam metrem z przystanku Slussen, który jest zlokalizowany blisko platformy widokowej, na przystanek jakby mogło być inaczej – Gamla Stan. Jest to jeden przystanek, ale uwierzcie mi, ten jeden przystanek chcecie przejechać metrem. Inaczej czeka wycieczka wzdłuż ruchliwych ulic znajdujących się na mostach lub wiaduktach. W restauracji, którą znaleźliśmy zjedliśmy najpyszniejsze klopsiki, które jedliśmy w życiu. Te w Ikei są okropne w porównaniu do tych, które zjedliśmy tam/nie są tak smaczne w porównaniu do nich.   

Gdy opuściliśmy restaurację wciągnęły nas dosłownie przepiękne wielobarwne uliczki Gamli Stan. To w tej części Sztokholmu znajdziecie najwęższą ulicę, słynne kolorowe kamienice stojące na rynku głównym. Na tym samym rynku znajduje się muzeum prawdopodobnie najsławniejszego Szweda – Alfreda Nobla. Przechodząc z uliczki na uliczkę w pewnym momencie doszliśmy do miejsca, z którego widać jednocześnie siedzibę szwedzkiego parlamentu Riksdag oraz zamek królewski.

Z ciekawostek Riksdag nie znajduje się na tej samej wyspie co Gamla Stan. Tylko ma małej wyspie obok niej, która to wyspa jest połączona dwoma mostami ze starym miastem oraz z dzielnicą NorrMalm. Wyspa jest na tyle mała, że można ją całą obejść w kilkanaście minut.

I w taki sposób znaleźliśmy przy zamku królewskim, więc postanowiliśmy mu się przyjrzeć z bliska oraz podejść na jego front. Przy wejściu głównym do zamku znajduje się również luterański kościół Św. Mikołaja, którego historia sięga przeszło 700 lat. Idąc dalej znowu znaleźliśmy się na wąskich uliczka starego miasta. Chodząc po nich traficie na kilkanaście sklepów z pamiątkami w których można znaleźć również najpopularniejsze pamiątki w cenach, które nie zwalają z nóg. Szukajcie po prostu promocji na którąś z pamiątek w danym sklepie. Gdy byliśmy już odkupieni w pamiątki udaliśmy się w kierunku stacji metra Gamla Stan, aby pojechać do hotelu. Na tym zakończyliśmy pierwszy dzień zwiedzania stolicy Szwecji.  

Szwedzkie muzea

Drugi dzień rozpoczęliśmy od fantastycznego śniadania w hotelu z widokiem na morski port pasażerski. Po zjedzeniu obfitego śniadania udaliśmy się autobusem z pod hotelu do muzeum sztuki nowoczesnej. Z autobusu wysiedliśmy przy parku Kungsträdgården, następnie pieszo podeszliśmy do Moderna Musset. Przechodząc przez cudowny mostek, ponieważ muzeum znajduje się na wyspie. Wstęp do muzeum jest darmowy, więc, jeżeli macie tylko czas udajecie się do niego. W muzeum zobaczycie dzieła Pabla Picassa, Igora Mitoraja, Jacksona Pollocka, Salvadora Dali i wielu innych.   

Państwowe muzea w Szwecji można zwiedzać za darmo. Większość placówek znajduje się w Sztokholmie.   

Następnym miejscem do zobaczenia w naszym planie były okolice muzeum nordyckiego, do którego podjechaliśmy tramwajem. Podróż tramwajem jest dość nietypowa, ponieważ podobnie jak w pociągach w tramwajach w Sztokholmie cały czas przebywają umundurowani konduktorzy biletów. Po zwiedzeniu okolic muzeum nordyckiego udaliśmy się koleinie do Muzeum Armii w którym również zabawiliśmy sporo czasu. W tym miejscu zobaczymy, rekonstrukcje starych domów, pól bitewnych, manekiny w strojach z różnych okresów czasu, bron z różnych okresów. Część z niej możemy wziąć do ręki, tak samo z mundurami, których część możemy ubrać. Muzeum przez duże M. Zarówno w tym jak i w poprzednim muzeum powinno się spodobać nie tylko dorosłym, ale również dzieciom. W każdym muzeum znajduje się kącik dla dzieci, lub miejsce, gdzie można przebrać dziecko, przekąsić coś, a nawet podgrzać posiłek w kuchence mikrofalowej albo odpocząć.   

To nie koniec zwiedzania tego dnia, więc udaliśmy się w kierunku zamku królewskiego, którego jednak nie udało nam zwiedzić go (zabrakło nam kilkunastu minut, aby załapać się na ostatnie wejście). Pozostało nam w takim razie tylko obfotografowanie zamku królewskiego, kościoła Św. Mikołaja, wąskich uliczek wieczorowa pora. I udaliśmy się na zasłużoną kolację do niepozornej malej restauracji Kryp In, w której zjedliśmy drugie narodowe danie szwedzkie – renifera. Tak wiem, że to przepiękne zwierzęta, a według dzieci ciągną sanie Św. Mikołaja, ale smaczniejszego mięsa nigdy w zżyciu nie jedliśmy niż wtedy.   

Najsmaczniejsze danie jedliśmy w restauracji Kryp In przy Prästgatan 17.  

I tak skończyliśmy drugi dzień zwiedzania stolicy Szwecji, trzeciego dnia po śniadaniu udaliśmy się na samolot z lotniska Skavsta. Autobus, którym mieliśmy odjechać z dworca głównego miał opóźnienie, ale na trasie nadrobił je i zjawił się na lotnisku przed czasem.